ARTYKUŁ - Extreme

eXtremalna jazda

2009-04-26 23:27:32
eXtremalna jazda

Video

Oprócz tego, że jazda na rowerze jest niezwykle przyjemna i relaksująca, posiada mnóstwo walorów zdrowotnych, pobudza krążenie, dotlenia organizm, pozwala pozbyć się zbędnych kilogramów ... to również potrafi dostarczyć sporej dawki adrenaliny podczas ekstremalnej jazdy. (fot.marcin rysicki)

Elbląskie Stowarzyszenie Sportów Ekstremalnych:

- Cezary Tomczak, Paweł Bukato, Joanna Dołżańska, Kacper Czechowicz, Paweł Trzonek, Kuba Rudkoski ...

Marcin Rysicki: Skąd pomysł na ten sport ? Dlaczego właśnie rowery ?

:Czarek: Bynajmniej dla mnie wszystko zaczęło się od starej ekipy. Wcześniej jakiś czas jeździłem na rolkach. Często przyjeżdżałem tu na rampę, oglądałem jak skaczą i trickują ludzie na rowerach. Bardzo mi się to spodobało i zacząłem sam powoli iść w tym kierunku. Fakt, że na rowerze, który posiadałem na początku nie dało się prawdę mówiąc nic robić. Później jednak coraz większe wydatki szły na coraz lepszy sprzęt. W tej chwili nie powiem ile wydałem na realizację swojej pasji, ale o wiele za dużo ... i z pewnością będzie jeszcze więcej.

:Paweł Bukato: Dla mnie to była chęć oderwania się od rzeczywistości. Czuje się wolny jak jeżdżę.

:Kuba: Miałem zbyt dużo czasu wolnego. Dużo moich kolegów jeździło i dałem się również na to namówić. Później doszedł do tego zakup lepszego sprzętu. Spodobało mi się i tak pozostało.

:Kacper: Często oglądałem programy Extreme, zawody rowerowe i wciągnęło mnie to na tyle aby samemu zabrać się za treningi.

:Paweł: Gdy byłem na obozie nie znałem nikogo z kim mogłem pojeździć i W zasadzie wtedy kolega Kacper wciągnął mnie w ten sport rowerowy.

Czym się różni taki rower, na którym jeździcie od tego, które głównie widuje się w mieście ?

:Czarek: Przede wszystkim wytrzymałością, ceną. Średnia cena roweru, który można kupić w sklepie waha się w granicach 300-600 zł, natomiast już od 1,500 zł można już kupić firmowy dobry rower do streetu. Znacznie lepsze sprzedają się nawet za 5 - 10 tyś. zł. Taki rower z pewnością się różni od zwykłego geometrią, położeniem siodełka. W normalnym rowerze MTB siodełko jest jak najwyżej aby podczas pedałowania nogi były praktycznie wyprostowane.

Od kiedy jeździcie ?

Tak średnio, każdy z nas rozpoczynał swoją przygodę z rowerem mniej więcej dwa lata temu.

Powiedzcie jakie były Wasze pierwsze rowery ?

:Paweł Bukato: Pierwszym moim rowerem był wheeler za 1300 zł. Kolejny zacząłem składać kupując części ze sklepów internetowych. Stopniowo stawał się on coraz lepszy, mocniejszy. Niestety musiałem go sprzedać, potrzebowałem pieniędzy aby złożyć rower do streetu. Udało mi się tego dokonać w dodatku na ramie, o której marzyłem, która mimo swojej wagi wcale nie przeszkadza w jeździe.

:Kacper: Mój pierwszy rower to Mongoose ,zwykły bmx, który był dość ciężki, a i niezbyt dobrze się na nim jeździło. Później złożyłem MTB, na którym jeżdżę i tak zostało do teraz.

:Cezar: Moim pierwszym rowerkiem też był Mongoose jednak MTB, czyli rower górski. Powiedzmy, że był bez amortyzatora, który najprościej nie działał. Miał kierownicę prostą, siodło pokrzywione. Na nim wykonałem swoje pierwsze skoki. Później zakupiłem ramę i tylne koło od kolegi, który przerzucił się na mniejszy rower - na BMX-a. Po pracy w Krynicy Morskiej udało mi się złożyć to na czym teraz jeżdżę, rower Destroyer (polska firma) z duro z przodu.

:Kuba: GT Chucker był pierwszym rowerem, na którym jeździłem. Obecnie jeżdżę na Dartmoore Street Style z duro z przodu.

:Paweł: Moim pierwszym rowerem był rower NS bikes Metropolis z dirt jumperem . Później zacząłem zbierać pieniądze na troszeczkę lepszy rower ze sztywniakiem z przodu, w końcu udało się, kupiłem suburbana2009 z rns.

:Joanna Dołżańska: Zaczynałam od takiego za całe 600 zł. Standardowo RST z przodu, rama dragstar leader fox. Rower w późniejszym okresie przechodził dużo zmian. Obecnie nie mam roweru, ale już niedługo pojawi się nowy.

Czy Joanna jest jedyną kobietą w stowarzyszeniu ?

:Czarek: Tak dokładnie. Mało tego, jest jedną z 3 w całej północnej Polsce.

Dlaczego w Waszych rowerach w przeciwieństwie do pozostałych siodełka są tak nisko umieszczone ?

:Czarek: Na rowerach, na których my jeździmy zwykle się nie siada. Tak niskie umieszczenie siedzenia zapobiega sytuacji, w której moglibyśmy zahaczyć o nie nogą, lub nie daj Boże czym innym (śmiech), a także ułatwia wykonywanie większości tricków.

Często widuje się ludzi, którzy podobnie jak Wy jeżdżą na rowerach jednak nie mają zabezpieczeń typu kaski, ochraniacze na piszczele itp.

:Czarek: Tak, są to tzw. sadomasochiści (śmiech), a poważnie mówiąc niektórzy twierdzą, że ochraniacze krępują ruchy. Stąd też wielu osobom, które dobrze i stylowo nauczą się jeździć mając założone ochraniacze, później po ich zdjęciu dużo łatwiej jest wykonywać tricki.

Nauka jazdy z zabezpieczeniem, które mimo wszystko dają ochraniacze nie rodzi w pewnym sensie przyzwyczajenia wśród jeżdżących ekstremalnie ?

:Czarek: Nie, nie jest to przyzwyczajenie ile sama świadomość bezpieczeństwa, która pozwala na wykonanie dużo większej ilości trików, a które jednocześnie są bardziej ekstremalne.

:Paweł: Należy pamiętać, że ochraniacze nie uchronią przed złamaniami, jednak świetnie się sprawują jako zabezpieczenie przed przetarciami, uderzeniami, szczególnie ważny jest kask na głowę.

Wszyscy prezentujecie ten sam styl jazdy?

Paweł Trzonek: DH (DownHill) / Dirt,

Joanna Dołżańska: staram się DH,

Kacper Czechowicz: Dirt / Street

Kuba Rudkowski: DH,

Paweł Bukato: Jestem uniwersalny

Cezary Tomczak: DH / Dirt / Street / oraz rampa, rollki

Były takie momenty, po których nie mieliście już ochoty wsiąść więcej na rower ? Powiedzieliście dosyć, to nie dla mnie.

:Paweł: Miałem taką sytuację gdy skoczyłem na dirt pierwszy raz. Dość niefortunnie się przewróciłem uderzając dość boleśnie głową w ziemie.

:Asia: Pewnego razu na obozie rowerowym najprościej przeleciałam przez kierownicę. Ogólnie staram się unikać jakichkolwiek szans na upadek i jeżdżę zbyt ostrożnie.

:Kacper: W tym sporcie upadki są raczej nie do uniknięcia. Kiedyś upadłem z ok. 2 metrów na betonowe podłoże. Mimo, że praktycznie z samego upadku oraz chwili po nim nic nie pamiętałem nie zabrało mi to jednak w najmniejszym choćby stopniu ochoty i motywacji do dalszej jazdy.

:Kuba: najgroźniejszy upadek miałem w Bażantarni na zawodach, ok. 5 lat temu. Jechałem wówczas na "sztywniaku", nie zauważyłem małego dołka w ziemi. Po najechaniu we wnękę rowerem, siła uderzenia wyrzuciła mnie z roweru, wyleciałem z trasy i centralnie uderzyłem w drzewo. Złamałem rękę, a rower był kompletnie pogięty. Po tym wypadku przez okres 1 roku miałem przerwę w jeżdżeniu.

:Czarek: Całkiem niedawno, 5 kwietnia, koło godziny 12:00, w Sopocie przy ulicy Smolnej. Trasa była zbyt ciężka jak na moje możliwości i chciałem zjechać normalną trasą praktycznie na sztywnej ramie. Zjazd skończył się tym, że wyleciałem z drogi. Po 3 metrach lotu, wylądowałem na wysokości 3 metrów na drzewie, kręgosłupem i tyłem głowy po czym spadłem prawą ręką na ramę. Oczywiście podniosłem się, jednak jazdy już nie ukończyłem. Nic mi się wówczas nie stało poważnego poza ogólnym szokiem i urazem psychicznym bo jednak to coś zostaje z tego momentu lotu, upadku.

Nie obawiacie się, że sytuacja może się znów wymknąć spod Waszej kontroli ?

Nie, kompletnie o tym nie myślimy, wręcz przeciwnie jest jeszcze większa "zajawka" do dalszej jazdy oraz do tego, aby doskonalić jazdę i jeździć lepiej.

Rywalizujecie ze sobą ?

:Czarek: Raczej nie, chyba, że drużynowo ale jako takiej wewnętrznej rywalizacji nie ma, może poza jednym wyjątkiem, gdyż należy wspomnieć, że na dirt nieustannie rywalizują ze sobą Kacper i Artur. Rywalizacja między nimi jest bardzo ostra. Jeden przez drugiego wymyślają triki.

Jak się uczycie trików ?

:Kacper: Głównie podczas oglądania nagrań z różnych zawodów extreme, staram się wychwytywać różne elementy oraz triki, a później wsiadam na rower i sam zabieram się za ciężka pracę.

:Czarek: Zazwyczaj uczę się od innych, choć nie zawsze lepszych. Zdarzają się wypady do Olsztyna, Gdańska, gdzie ludzie jeżdżą na wyższym poziomie, mają coś do zaoferowania jeżeli chodzi o umiejętności. W Olsztynie nauczyłem się 180-tki na flat, w Gdańsku 360-tki na stoliku, oraz wspomnianego już lądowania na wysokości 3 metrów na drzewie, co było bardzo pouczające (śmiech).

:Paweł: Przeważnie ze zdjęć, a także od kolegów, z którymi jeżdżę.

Czy w Elblągu odbywają się zawody w tej ekstremalnej dyscyplinie ?

:Paweł: 16 Maja koledzy organizują Contest Dirtowy na "bismarcku" - czyli Gęsiej Górze. Mamy nadzieje, że będzie duże zainteresowanie tym turniejem.

W jaki sposób nasze miasto wspiera stowarzyszenia ekstremalne jakim np. Wy jesteście ? Budowa skate parku ? Bike parku ? Świetna sprawa dla ludzi, którzy pełnią siebie oddają się pasji rowerowej.

:Czarek: Jakiś czas temu ubiegaliśmy się o skate-park, co oczywiście udało nam się wywalczyć. Skate park został postawiony w parku Dolinka. Jest to jedna przeszkoda, tzw. box, a obok jest tabliczka "zakaz wstępu dla rowerzystów" z czego się szalenie "cieszymy".

:Paweł: Podobno za dwa lata na bocznej ścianie Chrobrego ma być wybudowany dość duży bike-park.

Z kolejnym zakazem wstępu dla rowerzystów ?

(śmiech)

:Czarek: Również jakiś czas temu mieliśmy do dyspozycji 3 rampy w Elblągu, przy szkole nr 12, druga rampa tzw. mini rampa, przy szkole nr 25, a w tej chwili pozostała wyłącznie ta trzecia rampa w parku Planty. Robimy co możemy, choć w zasadzie niczego nie da się wywalczyć od miasta ponieważ mają przeznaczone pieniądze na inne rzeczy.

Pieniądze na kolejne boiska, których mamy już przysłowiowy "milion", a i tak na nich praktycznie nikt nie gra i co najlepsze, nikt nie umie na nich grać.

Dziękuję za rozmowę, życzę Wam samych sukcesów i jak najmniej upadków.

Dziękujemy.

Miejmy nadzieję, że nasze miasto pójdzie w ślady innych miejscowości w Polsce, obudzi się z tego letargu i na poważnie zacznie dostrzegać młodych ludzi, pasjonatów sportu, wyciągając do nich pomocną dłoń, a nie przysłowiową figę z makiem.

DODAJ KOMENTARZ

podpis

(1000)

Redakcja sportEL24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy, jednak zastrzega sobie możliwość edycji lub usunięcia wypowiedzi zawierających wyrazy powszechnie uznane za wulgaryzmy, treści sprzeczne z prawem obowiązującym na terenie Polski i poza jej granicami

KOMENTARZE

koksu

napisał:

2009-06-30 19:46:47

ja tam chcialbym tak poskakac ale nie mam sprzetu ja skoczylem kilka razy na zlym sprzecie to po mnie przyjechala karetka i od tamtej pory nie skakalem a to juz mija 9 miesiac

KLeJToN

napisał:

2009-06-06 14:56:53

o zdrowie to ty bedziesz sie matrwił jak bedziesz stary ja mam zlamana jedna kosc w nadgarstku a i tak skacze na rowerze ;]

BubeL

napisał:

2009-05-13 22:36:04

nie szkoda zdrowia?... czlowieku... szkoda zdrowia jak zamulasz w chacie na kompie albo gdzies-.^ taka jazda to korzystanie z zycia XD ROLKI pr0 ! Xd rower tez ale rolki bardziej pr0!!!! :D pzdr...xd w tej zbroi i kasku to jak predator XDD

^^

napisał:

2009-05-09 21:12:14

Ja jeżdże i żaden wypadek mnie nie zniechęci do dalszych skoków

kukuman

napisał:

2009-05-07 19:40:02

aaa tam szkoda odrazu, jak sie w zyciu niczego nie robi to wtedy szkoda wszystkiego xD jak sie bakcyla podlapie to frajda na maxa, w kazdym sporcie mozna sobie kuku zrobic :)

czesiek

napisał:

2009-05-07 19:08:42

Fajna sprawa! Ale czy nie szkoda zdrowia?

stop autom

napisał:

2009-05-05 10:40:43

ide kupic rower

Polecamy

Cwiczenia
Hokej.net
PuellaNova
FIGHTCLUB
Paintball
Zatorzanie.pl
canea
Wszelkie prawa zastrzeżone - All rights reserved - Design by: www.radiance.pl