ARTYKUŁ - Aero
Człowiek już od niepamiętnych czasów chciał sprostać pięknemu marzeniu, a zarazem wielkiemu wyzwaniu i choć na chwilę poczuć się wolnym jak ptak szybujący w podniebnym świecie...
Marcin Rysicki:
Wiele pasji rodzi się pod wpływem jakiegoś impulsu, chwili ... po niej człowiek wie co tak naprawdę w życiu pragnie robić. Skąd u Ciebie się wzięło zamiłowanie do skoków spadochronowych ?
Dariusz Zapolski:
Trudne pytanie (śmiech), około 15 lat temu, mój kolega Włodek Kruk, który obecnie ma przerwę w skokach zaczął opowiadać o swojej przygodzie ze spadochroniarstwem. Opowiadał w taki sposób, że wywołał we mnie najprostszą reakcję - poszedłem i spróbowałem. Najciekawszy w tym wszystkim był fakt, że gdy namawiał mnie na skoki sam miał ich na koncie jedynie 13 jednak opowiadał w taki sposób, jakby wykonał ich około tysiąca.
Gdzie wykonałeś Twój pierwszy skok ? Był on z pomocą instruktora w "tandemie" ?
Pierwszy skok ze spadochronem wykonałem w Elblągu na spadochronie desantowym SD 83. Szkoliłem się pod okiem instruktora Irka Iwko, który nadal prowadzi skoki oraz jest tandem pilotem.
Pamiętasz swój pierwszy skok ? Ile skoków masz na swoim koncie ?
Jest kilka takich skoków, których się nie zapomina. Z pewnością pierwszy skok, kolejny to ten z samodzielnym otwarciem oraz kilka tych ciekawszych w trudnych do lądowania miejscach, trudniejszych niż zwykle warunkach. W swoim życiu wykonałem już ponad 700 skoków.
BASE Jumping, nie myślałeś o tym ? Co charakteryzuje tą odmianę skoków ?
BASE to angielski skrót od B (ang. buildings; budynki), A (ang. antenna; anteny), S (ang. spans; przęsła lub mosty) oraz E (ang. earth; ziemia – klify lub góry).
BASE jest moim marzeniem od wielu lat, które do tej pory się nie spełniło głównie ze względów finansowych. Jeżeli chodzi o sam sprzęt do BASE, jest on tańszy ponieważ jest jeden spadochron, a nie dwa, jednak aby wykonywać BASE bezpiecznie tak jak należy, trzeba pojechać w jedno z miejsc, w którym uczą takich skoków.
Najlepszym miejscem jest chyba fiord Kjerag w Norwegii niedaleko miasta Stavanger. Znajduje się tam szkoła BASE, w której odbywają się szkolenia, a następnie skoki. Jak wiadomo Norwegia do tanich krajów nie należy, zatem ceny zarówno takiego kursu, szkolenia, a także czekająca przy brzegu łódź aby zabrać skoczków, są bardzo kosztowne. Warto wspomnieć, że jeden z instruktorów szkolących w Elblągu - Stasiek Blezień skoczył właśnie w Kjerag z klifu.
Jakie to uczucie lecieć w powietrzu przy pierwszym skoku ?
Z pierwszego skoku człowiek chyba najmniej pamięta. Wszystko dzieje się dość szybko. Spadochron jest otwierany przez linę. Trwa to ok. 3 sekund, choć wbrew pozorom jest bardzo duży strach ale ja osobiście najbardziej bałem się przy trzecim skoku ponieważ już wiedziałem co mnie czeka, można powiedzieć, że dopiero wtedy otworzyłem oczy. Natomiast uczucie jest naprawdę wspaniałe, ciężko to opisać, po prostu piękne.
Kiedy można wykonać w pełni samodzielny skok, bez linki otwierającej ?
Obecnie aby wykonać samodzielny skok, trzeba mieć ok. 8 skoków szkoląc się "na linę". Jednak jest jeszcze jedna metoda szkolenia, która nazywa się AFF. Są to skoki od razu z dużej wysokości, z 4.000 metrów z dwoma instruktorami, z dużym opóźnieniem. Instruktorzy stabilizują ucznia.
Później taki uczeń sam otwiera spadochron lub pomagają mu w tym instruktorzy. Jest to całkiem inna metoda ponieważ "na linę" wykonuje się najpierw parę skoków z automatycznym otwarciem, następnie trzeba zamarkować otwarcie, a dopiero później skacze się samemu.
Miałeś jakieś trudne chwile tam wysoko w powietrzu ? Pomocny okazywał się drugi, zapasowy spadochron ?
Zdarzyły się takie momenty ale to jest praktycznie jak ze wszystkim w życiu. Jeżeli człowiek wykonuje daną czynność naprawdę wiele razy to prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest jak wiadomo - większe. Pozostaje kwestia dobrego przygotowania, odpowiedniego wyszkolenia takiego człowieka, żeby zareagował właściwie nie wpadając w panikę.
Osobiście nie miałem wielu takich sytuacji. Na 700 skoków dwa razy musiałem podpierać się zapasowym spadochronem. Jednak to wszystko dzieje się jak w automacie, niewiele się zastanawiając. Adrenalina w takim momencie bardzo pomaga, do tego dochodzi szybka ocena sytuacji i jest po wszystkim, można tak powiedzieć. Trzeba również obalić mit, że takie niebezpieczne sytuacje zdarzają się non stop, jednak najczęściej jest to błąd ludzki czyli otwarcie w nieprawidłowej sylwetce albo źle złożony spadochron.
Tutaj wypada wspomnieć, że zapasowy spadochron zawsze jest układany przez człowieka, który nazywa się rigger. Taki spadochron jest zaplombowany i ten człowiek - rigger za niego odpowiada. Nie ma możliwości, żeby się nie otworzył.
Poza tym teraz w coraz większej ilości stref skoków oraz zawsze od uczniów wymagany jest automat - urządzenie, które w razie gdyby skoczek nie otworzył spadochronu głównego, automatycznie na wysokości 250-300 metrów otwiera się zapasowy.
Automat jest zapewne dość drogim urządzeniem nie licząc spadochronów oraz całego ubioru i oprzyrządowania.
Owszem jest to dość drogi mechanizm, którego koszty sięgają ok. 4 tyś. złotych, ale patrząc na przelicznik: automat - życie, wynik jest prosty.
Jakie są to badania, które trzeba wykonać przed skokami ?
Trzeba posiadać badania od orzecznika bądź Instytutu Medycyny Lotniczej. Przy pierwszych skokach trzeba wykonać rentgen kręgosłupa, pełną morfologię i jeżeli dobrze pamiętam badania okulistyczne. Na końcu czeka nas spotkanie z orzecznikiem, który dokonuje ostatecznego badania - osłuchowego i wystawia orzeczenie dopuszczające do skoków.
Skoki w ekstremalnych warunkach, na przykład z niskiej wysokości ? Masz jakieś na swoim koncie ?
Do dość trudnych skoków, zalicza się niewątpliwie te wykonywane nocą. Klika takich skoków wykonałem razem z kolegami u nas w Elblągu i mam nadzieję niedługo powtórzyć nocne "wypady".
Najniższy skok wykonałem ze 150 metrów, rzecz jasna nie w Polsce, tu raczej ciężko by było, chyba, że brać pod uwagę wojsko. Skok odbył się u naszych wschodnich sąsiadów podczas pokazów na Dni Kaliningradu. Gospodarze wykonywali skoki ze 100 metrów co bardzo nas podkręciło i sami chcieliśmy przyłączyć się do skoczków desantowych, jednak pozwolono nam skoczyć jedynie ze 150 metrów. Skok bardzo krótki, ok. 20 sekund i człowiek stąpa po ziemi.
Z jakiej największej wysokości skakałeś ?
Skakałem z wysokości ok. 4,5 tyś. metrów. Warto wspomnieć, że w Polsce aby skakać z wysokości powyżej 4 tyś. m, trzeba mieć badania wysokościowe, a same skoki wymagają już maski tlenowej u skoczka. Natomiast mój kolega Irek Iwko, instruktor z Elbląga skakał z 8 km bodajże, co jest dodatkowo dość trudne do realizacji.
Wspomnieliśmy wcześniej o tandemach. Wyjaśnij czym jest tandem i dla kogo ?
Skok tandemowy to świetne rozwiązanie dla kogoś, kto widział skoki i bardzo chciałby spróbować. Taki człowiek przychodzi w miejsce gdzie takie skoki się odbywają, przechodzi szkolenie, które zajmuje ok. 15 minut. Są to w zasadzie pewne instrukcje jak się zachowywać przy wyskoku oraz lądowaniu i zapraszamy do samolotu.
Skoczek taki otrzymuje instruktora - doświadczonego skoczka, który ma na sobie dwa spadochrony. Pasażer jest za pomocą specjalnej uprzęży podczepiony do instruktora. Wyskakują razem spadając z prędkością ok. 200 km/h, jest w tym około 30 sekund lotu po czym następuje otwarcie spadochronu, czego dokonuje oczywiście instruktor. Pilot zawsze daje możliwość sterowania spadochronem początkującemu, przejmuje sterowanie dopiero przed lądowaniem. Do tego skok jest filmowany, wykonane są zdjęcia podczas skoku. Bardzo fajna zabawa, a i pamiątka po skoku.
Czy u nas odbywają się takie skoki ?
Tak odbywają się u nas takie skoki. Działamy przy Aeroklubie Elbląskim, nazywa się to Sekcja Spadochronowa Areoklubu Elbląskiego.
Na naszej stronie są zamieszczone wszelkie informacje dla zainteresowanych można znaleść na stronach:
www.tandemy3miasto.pl
http://www.ssae.pl/
Jak byś zachęcił czytelników do skoków spadochronowych ? Bo jest to niewątpliwie pasja.
Kolejne trudne pytanie (śmiech). Jest to z pewnością poczucie wolności, w powietrzu jest się panem samego siebie. Tam w górze trzeba się po prostu sprawdzić, zrobić wszystko tak jak należy. Jest to także potężna dawka adrenaliny i nie na darmo się mówi, że skoczkowie i ogólnie ludzie uprawiający takie sporty chodzą cały czas z "bananem" na twarzy, a jak wiadomo adrenalina powoduje wytwarzanie endorfiny - hormonu szczęścia - więc wszyscy są szczęśliwi, uśmiechnięci (śmiech).
Często bywa tak, że cały dzień czeka się na lotnisku, przekładanie lotu z powodu wiatru itd. i wystarczy jeden skok, a wszystkie nerwy związane z oczekiwaniem odchodzą w niepamięć, na twarzach przez resztę dnia pozostaje wyraz zadowolenia.
Czyli można powiedzieć, że spadochroniarstwo to taki przepis na szczęście ?
Ciekawe sformułowanie, tak ... myślę, że podpisałbym się pod tym.
Dziękuję za rozmowę i życzę aby przysłowiowy "banan" nigdy nie zniknął z twarzy.
Dziękuję również.
DODAJ KOMENTARZ
Redakcja sportEL24 nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy, jednak zastrzega sobie możliwość edycji lub usunięcia wypowiedzi zawierających wyrazy powszechnie uznane za wulgaryzmy, treści sprzeczne z prawem obowiązującym na terenie Polski i poza jej granicami
KOMENTARZE
gość
napisał:
dobre fotki :)
rambo
napisał:
ja tez mam "banana" xDDD buhehee